
” Lubię budzić się z poczuciem, że mogę wszystko. Nawet, jeżeli nie mogę. Być może ktoś zarzuci mi, że to co zaraz powiem, to jedynie puste frazesy, ale uwierzcie mi, że pozytywne nastawienie do życia naprawdę stanowi o połowie naszego sukcesu. Druga połowa to wysiłek, który należy włożyć w to, by zrealizować swoje pragnienia.” – Martyna Wojciechowska
Dziś mamy 5 stycznia 2026. Właśnie siedzę i myślę o tym, jak będzie wyglądał ten blog i co on będzie zawierał. Sam fakt, że go mam jest już wielkim osiągnięciem, bo założenie profesjonalnej strony jednak wymaga dużego nakładu pracy. Nie tylko czasowego, ale i finansowego, a czasami, na niektóre z tych rzeczy nie możemy sobie pozwolić tu i teraz, bo często przyjemności, nie są naszymi priorytetami. Niemniej jednak się udało i 2026 rok witam z blogiem. O tym jak on powstał i komu zawdzięczam jego powstanie, będzie osobny post, bo Ci ludzie są warci poświęcenia czasu i kilku dobrych słów, bo sami sobie okazali się wspaniali, a niby spotkani tylko z przypadku, natomiast dziś…
Chciałabym się jedynie przedstawić i… zacząć wszystko od początku. Planowałam ponadrabiać zaległości i po opowiadać o podróżach i o tym jak było, ale tego w moim totalnym życiu jest totalnie za dużo. Więc zaczynam z nową energią tu i teraz. Z tysiącem błędów – jak komuś się nudzi, może po wypominać, ale polonistką nie jestem, natomiast będę pisać z serduszka- także czas na mnie.
Nazywam się Aleksandra, w zeszłym roku skończyłam 30 lat i mieszkam tu gdzie w danym momencie mi najlepiej. Otaczam się ludźmi, którzy mnie wspierają i kibicują na każdym kroku, a jak mi się podwinie noga, to zamiast komentarza po co Ci to było, pomagają wstać. Serio! Za ludzi jestem mega wdzięczna w swoim życiu. Mam zdiagnozowane ADHD i jakby to powiedzieć, ja już nawet nie wierzę w to, że kiedyś się ogarnę, ja po prostu w pewnym momencie po prostu jakoś dostosuję się do norm społecznych, bądź nadal będę szaloną Aleksandrą, za którą nikt nie nadąża, prócz niej samej. A i tu ilość decyzji na minutę daje dużo do myślenia. Pracuję totalnie nie w zawodzie, ale z powołania i tego co czuję, to chyba jestem pedagogiem z krwi i kości, ale jeszcze muszę dać sobie czas, by do tego dorosnąć.
Czy coś więcej?
Na pewno, ale na to pytanie przyjdzie czas jeszcze odpowiedzieć, jak ubiorę w słowa to co chciałabym przekazać.
Na blogu zostawię cząstkę siebie, więc jak chciałbyś/ałabyś się czegoś dowiedzieć, to zerknij tak raz na pół roku. Jest szansa, że pojawi się tu coś nowego.
A teraz zmykam i życzę Miłego wieczoru.
A.